Legenda polskiego himalaizmu o sobie, historii i sile drużyny

Dariusz Kortko i Marcin Pietraszewski są już autorami publikacji odnoszących się do dwóch legend polskiej wspinaczki - Jerzego Kukuczki i Mirosława HermaszewskiegoLegenda polskiego sportu

Dariusz Kortko i Marcin Pietraszewski są już autorami publikacji odnoszących się do dwóch legend polskiej wspinaczki – Jerzego Kukuczki i Mirosława Hermaszewskiego. Po raz trzeci wracając do tematu poprosili o wywiad rzekę kolejnego zasłużonego dla himalaistki Polaka. Tak powstała książka Krzysztof Wielicki Piekło mnie nie chciało o niezwykle odważnym zdobywcy ośmiotysięczników. Wielicki jest piątym człowiekiem na świecie, który zdobył czternaście ośmiotysięczników, pierwszym w historii, który, wraz z Cichym, zdobył Mount Everest w 1980 roku oraz Lhotse i Kanczendzongę (tu z Kukuczką). Jeden z najlepszych himalaistów naszych czasów nie stronił od wyzwań, które jak widać doskonale pokonywał. Szczyt w Lhotse był zdobywany zimą, w samotnej wyprawie i w dodatku w gorsecie ortopedycznym, ponieważ wymagała tego rehabilitacja kręgosłupa.

Tytuł książki dość przewrotnie nawiązuje do jednej z odpowiedzi zawartej w książce, dotyczącej tego, jak udało mu się przeżyć wszystkie te eskapady. Wielicki zwraca uwagę na to, że lata 80., mimo szaro-burego peerelowskiego życia, pozwoliły mu na realizację jego największych marzeń. To właśnie wtedy mógł sobie pozwolić na absencję na studiach lub w pracy i wyruszać w nieznane. Braki sprzętowe, wieczna zazdrość co do innych grup wspinaczkowych z innych krajów doprowadziła do pewnego rodzaju determinacji, która miała na celu pokazanie, że Polacy też swoje potrafią. I jak widać udało się.

Pasja, z którą nie można igrać


Wielicki zwraca uwagę na dwie najważniejsze rzeczy w życiu – drużynę oraz historię. Kiedy zdobywał razem z Kukuczką czy Cichym kolejne szczyty nigdy nie pozwolił, by wyrażano się o nim personalnie, po nazwisku. Wszyscy dbali o to, by padało stwierdzenie o Polakach, którzy czegoś dokonali. Poczucie przynależności do drużyny jest zatem kluczowe, by dobrze wykonać swoją pracę, obojętnie jakiego zawodu się nie podejmujemy Siła braterstwa jest w stanie przełamać każdy lęk, każdą przeszkodę. Historia to nie tylko odwołanie do czasów poprzedniego ustroju, w którym zapewne nie do końca nawet zdawano sobie sprawę z tego, jak i gdzie wybierają się alpiniści. Historię pisze każdy z nas, z tą różnicą, że niektórzy tylko dla siebie, a inni starają się dokonać rzeczy, które podniosą poprzeczkę dla innych pokoleń. Wielickiemu się udało, jest legendą i częścią większej historii, człowiekiem, który należał do złotej ery polskiej wspinaczki.

Himalaista, mimo iż od wielu lat się nie wspina, nie może przestać żyć z dala od gór. W niewielkiej miejscowości Rzędkowice na Jurze, gdzie podejmuje swoich gości, może chociaż codziennie na nie spoglądać, a to ważne. W swojej opowieści podzielił się również swoimi spostrzeżeniami odnośnie miłości, siły nadziei oraz tęsknoty.

Vintage obraz autorstwa freepik - www.freepik.com